czwartek, 5 listopada 2026

MANRESA - JEZUICKIE CENTRUM REKOLEKCYJNE W PICKERING, ONTARIO — CZĘŚĆ DRUGA

Jezuici, których poznałem — Restauracja Big Slice — Malejąca liczba uczestników — Niepewna przyszłość — Świat jest mały — Blog Karoliny90 — Pier Giorgio Frassati — Ojciec Thomas Rosica — Innsbruck, Austria — Ks. Zygmunt Zimowski — O. Karl Rahner, S.J.


Chciałbym krótko wspomnieć kilku jezuitów, którzy prowadzili rekolekcje w Manresie. 

Ogromne wrażenie wywarły na mnie pierwsze rekolekcje prowadzone przez o. Douga McCarthy'ego, S.J. (1944–2019). Musiały pozostawić trwały ślad w mojej pamięci, ponieważ od 1994 do 2026 roku uczestniczyłem w weekendowych rekolekcjach ignacjańskich każdego roku, z wyjątkiem jednego — niekiedy nawet dwa razy w ciągu roku — co dało łącznie 35 rekolekcji.

Kilka lat później uczestniczyłem także w kolejnych rekolekcjach prowadzonych przez o. McCarthy'ego. Następnie został on przeniesiony do jezuickiego kościoła na wyspie Manitoulin (największej wyspie słodkowodnej na świecie, zamieszkanej w dużej mierze przez ludność rdzenną), znajdującego się na terenie Wiikwemkoong First Nation (First Nations = Indianie, rdzenni mieszkańcy) na obszarze określanym jako „Wiikwemkoong Unceded Territory” (Niezrzeczone Terytorium Wiikwemkoong).

W 2003 roku popłynąłem promem na wyspę Manitoulin i odwiedziłem kościół w Wiikwemkoong, lecz o. McCarthy akurat wtedy przebywał poza parafią. Zapisałem się na jedne z jego rekolekcji w 2019 roku i z niecierpliwością oczekiwałem ponownego spotkania. Niestety, podczas podróży po Stanach Zjednoczonych latem 2019 roku dowiedziałem się, że nagle zmarł w Toronto.

Pomiędzy kwietniem a połową maja 2020 roku siedmiu jezuitów i jeden świecki pracownik zmarli w René Goupil House z powodu powikłań związanych z COVID-19. Mieli od 77 do 93 lat. Jednego z nich znałem całkiem dobrze — był nim o. Michael Hawkins, S.J. (1936–2020).

W 1963 roku o. Hawkins wyjechał do Indii, gdzie przez następne 44 lata pracował w tej odległej „winnicy Pańskiej”, przede wszystkim w Bengalu Zachodnim. W 2007 roku zakończył działalność misyjną i powrócił do Kanady, gdzie prowadził rekolekcje, w których uczestniczyłem. Na początku przeprosił za sporadyczne trudności językowe, wyjaśniając, że przez większość czasu spędzonego w Indiach posługiwał się językiem hindi. Umówiłem się również z nim na trzydziestominutową indywidualną rozmowę i z wielką radością opowiadał mi o swoich doświadczeniach misyjnych.

O. Joseph McArdle, S.J. (1926–2014), prowadził dwa turnusy rekolekcyjne, w których uczestniczyłem. Był człowiekiem niezwykle otwartym, znakomitym mówcą i uosabiał wszystko to, co najlepsze w irlandzkim uroku osobistym i poczuciu humoru. Wielu seminarzystów uważało Joe za swojego mentora i kapłańską inspirację.

Uczestniczyłem w trzech naprawdę niezapomnianych rekolekcjach prowadzonych przez o. Philipa Chircopa, S.J., jezuitę pochodzącego z Malty. Jest WYBITNYM rekolekcjonistą i cieszył się tak ogromnym zainteresowaniem, że chcąc zarezerwować miejsce na jego rekolekcjach, należało wcześniej wpłacić zaliczkę!

O. Michael Rosinski, S.J., wstąpił do zakonu jezuitów w 1994 roku, czyli w tym samym roku, w którym uczestniczyłem w swoich pierwszych rekolekcjach. Pamiętam, że zobaczyłem jego fotografię oraz wyraźnie polsko brzmiące nazwisko w jednym z jezuickich kwartalników. W tamtym czasie wyglądał niemal jak nastolatek! W listopadzie, 2020 roku prowadził bardzo interesujące rekolekcje w Manresie. Był już wtedy nie tylko wyświęconym kapłanem, ale również kanonistą i profesorem prawa kanonicznego w Regis College w Toronto.

O. Bill Wilson, S.J., prowadził rekolekcje w 2002 roku i poświęcił mój nowy samochód — Pontiac Vibe 2023. Rzeczywiście, nie miałem nim żadnych wypadków i stosunkowo niewiele problemów technicznych.

Bardzo ciepło wspominam również o. Davida Norrisa, S.J. (1940–2020). Przez wiele lat pracował on w Afryce, lecz z powodu problemów zdrowotnych musiał ostatecznie powrócić do Kanady. Uczestniczyłem w prowadzonych przez niego rekolekcjach i zawsze grał wtedy na gitarze!

Miałem okazję odbyć z nim długą rozmowę na temat Zambii, gdzie pracował jako misjonarz. Wspomniałem również innego polskiego kapłana [ks. Kazimierza Kulczyckiego, SDB (1941–2005)], który spędził wiele lat zarówno w Zambii, jak i Zimbabwe, pracując w niezwykle trudnych warunkach, o czym do nas pisał raz lub dwa razy w roku. Historie, które opisywał, prawdopodobnie zniechęciłby większość ludzi do takiego poświęcenia, bo zdawały się być niczym syzyfowe prace: kradzieże, biurokracja, brak wszystkiego, korupcja, bieda, szalejąca choroba HIV/AIDS, bezradność mieszkańców wobec nawet drobnych problemów i fatalna infrastruktura — chociaż wspominał, że ta ostatnia była o niebo lepsza od tej w Zambii, bo Zimbabwe jeszcze nie tak dawno pod panowaniem białych. Ostatecznie ciężko zachorował, wrócił do Polski i wkrótce potem zmarł.

List od księdza Kazimierza Kulczyckiego z Zimbabwe składał się jedynie z koperty-po jej drugiej stronie była napisana treść listu. W ten sposób potencjalni złodzieje od razu wiedzieli, że w kopercie nic nie ma. Ale i tak później nawet takie listy przestały dochodzić i w rezultacie musiały być wysyłane z Polski lub bardziej cywilizowanych krajów. A do Zimbabwe nie dochodziło nic— kradli nie tylko listy polecone (!), ale nawet kartki pocztowe (!!)

O. Norris powiedział mi, że on również nabawił się różnych chorób podczas pracy w Afryce i że lekarz zabronił mu powrotu na ten kontynent. Zmarł 31 października 2020 roku w René Goupil House — dokładnie podczas rekolekcji, w których uczestniczyłem, zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca jego zamieszkania.

Jak się okazuje, wielu węgierskich jezuitów opuściło Węgry po rewolucji 1956 roku i kontynuowało swoją posługę w Kanadzie. Jednym z nich był biskup Attila Miklósházy, S.J. (1931–2018), który mieszkał w René Goupil House i pewnego razu odprawił Mszę świętą na zakończenie naszych rekolekcji. Muszę przyznać, że trochę przypominał mi postać legendarnego hrabiego Draculi! 

O. Paul H. Robson, S.J., prowadził rekolekcje w 2016 roku. Wychował się początkowo w tradycji Kościoła Armii Zbawienia. Po ukończeniu studiów licencjackich pracował jako asystent nauczyciela we Francji. Po powrocie do Kanady przyjaciel zaprosił go na Mszę świętą do parafii św. Ignacego w Winnipeg. Wstąpił do Kościoła katolickiego poprzez program RCIA i w 2003 roku przyjął chrzest oraz bierzmowanie. Do Towarzystwa Jezusowego (jezuitów) wstąpił w 2006 roku.

Podczas początkowego etapu formacji zakonnej został skierowany do północnego Ontario, gdzie odkrył głębokie powołanie do posługi wśród ludności rdzennej. Święcenia kapłańskie przyjął w 2016 roku.

Kiedy Catherine i ja odwiedziliśmy wyspę Manitoulin w 2017 roku, w kościele Holy Cross na terenie Wiikwemkoong Unceded Territory poznaliśmy tam belgijskiego jezuitę. Poinformował nas, że o. Paul Robson, S.J., jest tam obecnie proboszczem. Niestety, akurat przebywał poza parafią.

O. Peter McIsaac, S.J., który wiele lat temu prowadził jedne z rekolekcji, był wówczas jeszcze stosunkowo młodym człowiekiem. Później wyjechał na Jamajkę, gdzie mieszka do dziś.

Ojciec Robert („Bert”) Foliot, S.J., prowadził kilka rekolekcji, w których uczestniczyłem. Nadal bardzo dobrze pamiętam temat jednych z nich: „The Lady Upstairs” („Pani na górze”).

Kiedy jego matka wychodziła z domu, zwykła mawiać: „Nie martw się, nie idę sama — idę z Panią na górze”. Oczywiście nie miała na myśli sąsiadki mieszkającej piętro wyżej, lecz Maryję. I rzeczywiście wydawało się, że Maryja wiernie nad nią czuwała, ponieważ przez wiele lat pozostawała zdrowa i aktywna. Zmarła w 2011 roku w niezwykłym wieku 104 lat.

W 2020 roku, podczas biwakowania w Six Mile Lake Provincial Park w Ontario, wraz z nowopoznaną członkinią grup MeetUp, Patrizią, postanowiliśmy odwiedzić słynne Sanktuarium Męczenników Kanadyjskich (Martyrs' Shrine) w Midland. Kiedy Patrizia zadzwoniła do sanktuarium, ku naszemu zaskoczeniu rozmawiała właśnie z o. Foliotem, który pełnił tam wówczas posługę. Niestety, świątynia była zamknięta dla wiernych z powodu COVID-19.

O. Henk van Meijel, S.J., został dyrektorem Manresy w 2018 roku. Jego historia jest dość niezwykła: zanim został jezuickim „ojcem” w późniejszym okresie życia, zdążył już wychować troje dzieci jako ojciec w dosłownym znaczeniu tego słowa. Do zakonu jezuitów wstąpił w 2006 roku w wieku pięćdziesięciu lat. Prowadził kilka rekolekcji, w których uczestniczyłem.

Jak wspominałem wcześniej, Manresa znajduje się przy północnym krańcu Liverpool Road, gdzie wjazdu na teren ośrodka strzeże brama wsparta na dwóch masywnych filarach.

W 2009 roku młody mężczyzna, mający niewiele ponad dwadzieścia lat, zginął, gdy jego motocykl, jadący z bardzo dużą prędkością w kierunku północnym, uderzył w jeden z betonowych filarów. Powiedziano mi, że w tym czasie trwały rekolekcje i że uczestnicy usłyszeli odgłos uderzenia.

O. Scott Lewis, S.J., który był wówczas dyrektorem Manresy, udał się na miejsce wypadku i udzielił młodemu człowiekowi ostatniego namaszczenia. Później w Manresie odprawiono Mszę świętą w jego intencji. Do dziś na ogrodzeniu znajduje się metalowy krzyż upamiętniający jego tragiczną śmierć.

Kilka lat temu, gdy przyjechałem do Manresy, ze zdziwieniem odkryłem, że jeden z filarów został przewrócony. Kilka dni wcześniej pijany kierowca najwyraźniej był przekonany, że jedzie inną drogą, i uderzył w filar.

Przynajmniej ani on, ani nikt inny nie potrzebował ostatniego namaszczenia.

Te dwa wypadki, które wydarzyły się w odstępie wielu lat dokładnie w tym samym miejscu, stanowią przejmujące przypomnienie, jak nieoczekiwanie może zmienić się ludzkie życie — i że nawet Manresa, będąca miejscem ciszy, modlitwy i refleksji, była również świadkiem chwil głębokiej ludzkiej tragedii.

Po ustąpieniu o. Scotta Lewisa, S.J., stanowisko dyrektora Manresy objął o. Michael Coutts, S.J., urodzony w Mumbaju (Bombaju) w Indiach. Prowadził on również kilka turnusów rekolekcyjnych.

Pewnego razu wydarzyła się interesująca rzecz. W 2003 roku mój kolega i ja biwakowaliśmy w Mississagi Provincial Park, położonym na północ od Elliot Lake w Ontario. Postanowiliśmy wybrać się na słynną wycieczkę kolejową przez Agawa Canyon, dlatego dzień wcześniej pojechaliśmy do Sault Ste. Marie, gdzie spędziliśmy noc w motelu Ambassador Motel (pomimo tak dostojnie brzmiącej nazwy był to zaledwie motel dwugwiazdkowy). Kiedy włączyłem telewizor, pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłem, była transmitowana w telewizji katolicka Msza święta celebrowana przez o. Couttsa!

Zanim o. Kevin Kelly, S.J. został jezuitą, przez 12 lat pracował na dość poważnych pozycjach w firmie farmaceutycznej w Kanadzie, USA i w Europie. Prowadził niezmiernie ciekawe rekolekcje weekendowe od 3 do 5 listopada 2023 roku. Niestety, z powodu mojej niespodziewanej nagłej sytuacji rodzinnej (emergency),  mało pamiętam z jego rekolekcji — a szkoda, bo był świetnym prezenterem. 
O. Earl Smith, S.J. prowadził rekolekcje w październiku/listopadzie 2025 roku.

Chociaż nigdy nie miałem okazji uczestniczyć w rekolekcjach w Manresie prowadzonych przez o. John'a O'Brien, S.J. po raz pierwszy spotkałem go w czasie jednodniowej pielgrzymki do Świątyni Męczenników (the Martyrs' Shrine) w Midland, Ontario, w sierpniu 2022 roku, na którą zaprosiła mnie moja znajoma Patrizia. Pielgrzymka odbywała się pod przewodnictwem o. John'a O'Brien i nawet wieczorem poszliśmy z nim i całą grupą pielgrzymkową do restauracji Boathouse nad zatoką Georgian Bay w Midland. Co ciekawe, w tym właśnie dniu obchodziłem swoje 60-te urodziny!
Drugi raz spotkałem o. O'Brien we wrześniu 2025 roku, gdy podczaj biwakowania w parku Six Mile Lake Provincial Park pojechałem na specjalną mszę do Midland. Wówczas o. O'Brien był Dyrektorem Świątyni; po mszy miałem okazję zamienić z nim parę słów i przypomnieć mu o naszym spotkaniu 3 lata przedtem. Pamiętał mnie: "To było 3 lata temu? Aż się nie chce wierzyć!", powiedział.



Rekolekcje od 30 października do 1 listopada 2026 roku były prowadzone przez Dextera Fredrica Greya, jezuitę ze Sri Lanki. Były to moje 35 rekolekcje. Chociaż było to początek listopada, pogoda była przepiękna-słonecznie i +17C! A przecież teoretycznie mógł nawet padać śnieg...
I oczywiście nie sposób nie wspomnieć o bracie Bob Finlay, S.J., który od 1995 roku zazwyczaj był pierwszym „oficjalnym przedstawicielem” Manresy, jakiego spotykałem po przyjeździe do ośrodka rekolekcyjnego. Prowadził księgarnię, zbierał ofiary składane przez rekolektantów, wyświetlał sobotni wieczorny film rekolekcyjny i, jak napisał o. Henk w jednym z biuletynów: „Dyrektorzy przychodzili i odchodzili na przestrzeni lat, ale brat Bob zapewniał stabilność i ciągłość”.

Kilka lat temu brat Bob musiał przenieść się do jezuickiej infirmerii i zaczął poruszać się pomiędzy budynkami na skuterze elektrycznym. Jednak nawet w 2025 roku, kiedy nie mieszkał już w infirmerii René Goupil, lecz w domu spokojnej starości w Toronto, nadal pojawiał się podczas naszych rekolekcji. Jak zawsze, odbyłem z nim bardzo interesującą rozmowę. Podczas rekolekcji w październiku/listopadzie 2026 r. po raz pierwszy od 1995 r. brat Bob nie pojawił się w Manresie.

Dla mnie wspomnienia o tych wszystkich jezuitach są nierozerwalnie związane z Manresą. Każdy z nich wniósł coś wyjątkowego do mojego życia duchowego i pozostawił po sobie trwały ślad w mojej pamięci.

Źródło: Wikimedia Commons
Autor: Chris Adamczyk
O. Thomas Michael Rosica, choć nie był jezuitą, lecz bazylianinem, w październiku 2022 roku poprowadził znakomite rekolekcje poświęcone wybranym tematom biblijnym. W przeszłości pełnił funkcję dyrektora generalnego Salt + Light Catholic Media Foundation, anglojęzycznego rzecznika medialnego Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej oraz rektora Assumption University w Windsor w Ontario.

Został mianowany przez Kanadyjską Konferencję Biskupów Katolickich krajowym dyrektorem i głównym organizatorem XVII Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w Toronto w 2002 roku z udziałem papieża Jana Pawła II. Dzięki temu wydarzeniu stał się osobą powszechnie znaną i często pojawiał się w telewizji, prasie oraz innych mediach.

Wkrótce potem, gdy zajadałem się dużym kawałkiem pizzy w znanej i popularnej restauracji The Big Slice (Duży Kawałek) (nomen omen) przy 385 Yonge Street w Toronto, zaledwie kilka metrów na południe od Gerrard Street, niespodziewanie spotkałem tam o. Rosica i natychmiast go rozpoznałem.

The Big Slice zakończyła działalność w 2016 roku, po ponad 45 latach istnienia, ponieważ budynki, w których się mieściła, miały zostać wyburzone i zastąpione wysokimi apartamentowcami. Zachowano jednak objętą ochroną konserwatorską fasadę kamiennego budynku z 1924 roku przy 385 Yonge Street — tzw. Gerrard Building.

Jeszcze jedna ciekawostka związana z restauracją The Big Slice. Po raz pierwszy zauważyłem ją prawdopodobnie w 1982 roku, krótko po przyjeździe do Kanady, głównie ze względu na jej szyld. Widniał na nim napis: „The Big Slice. Have you had your piece today?” („Duży Kawałek. Czy zjadłeś już dziś swoją porcję?”)

Ponieważ zawsze uczono mnie, że czasu Present Perfect nie można używać z określonym, zakończonym odcinkiem czasu (w tym przypadku słowem „today” — „dzisiaj”), slogan ten wydał mi się gramatycznie niepoprawny. Później jednak omówiłem tę kwestię z moją nauczycielką języka angielskiego w George Brown College i wyjaśniła mi ona, że słowo „today” jest traktowane jako okres czasu jeszcze niezakończony, ponieważ dzień nadal trwał, a skutek czynności — zjedzenia kawałka pizzy — pozostawał wciąż aktualny.

Dla osoby uczącej się języka angielskiego takie drobne niuanse gramatyczne bywają czasem bardziej pamiętne niż same lekcje!

*****

Jak już wcześniej wspomniałem, kiedy uczestniczyłem w swoich pierwszych rekolekcjach w Manresie w 1994 roku, niemal wszystkie miejsca były zajęte i brało w nich udział około 60 mężczyzn. Niestety, liczba rekolektantów z biegiem lat systematycznie malała — najpierw do 40, potem do 30 osób, a podczas jednego z turnusów podczas COVID-19 było ich zaledwie 14.
[Chciałbym tu jednak dodać, że w jesiennych rekolekcjach w 2026 r. uczestniczyło 45 mężczyzn, a w styczniowych tego samego roku 60 - tzn. maksymalna liczba].

W rezultacie niektóre rekolekcje zostały połączone, a inne całkowicie zlikwidowano. Chociaż istniały kiedyś plany budowy „Nowej Manresy” i wyburzenia starych budynków, wiele lat temu zostały one odłożone na półkę z powodu braku funduszy — a co ważniejsze, w związku z malejącą liczbą uczestników.

Manor House
Byłem bardzo zaskoczony, gdy w lutym 2024 roku dowiedziałem się o oświadczeniu wydanym przez jezuitów Kanady, w którym poinformowano, że „pod koniec stycznia, na podstawie rekomendacji komisji ds. duchowości prowincji jezuickiej oraz po konsultacjach z konsultorami prowincji, podjęto decyzję o zamknięciu Manresa Jesuit Spiritual Renewal Centre po niemal 80 latach służby wspólnocie”.

Decyzja ta wywołała ogromne rozgoryczenie wśród obecnych i byłych rekolektantów Manresy, darczyńców oraz przyjaciół ośrodka. W jakiś sposób decyzję tę później odroczono i dzięki temu nadal mogłem uczestniczyć w moich 34. rekolekcjach w październiku/listopadzie 2025 roku.

Niemniej jednak przyszłość Manresy pozostaje bardzo niepewna.

Przy okazji warto wspomnieć, że w 2025 roku inny bardzo znany jezuicki ośrodek rekolekcyjny w Guelph w Ontario — Loyola House przy Ignatius Jesuit Centre — oficjalnie zakończył działalność rekolekcyjną i formacyjną.

Wielu rekolektantów obawia się, że jeśli Manresa ostatecznie zostanie zamknięta, wraz z nią zniknie ważna część duchowego i religijnego dziedzictwa prowincji Ontario.

Dla tysięcy osób Manresa jest nie tylko miejscem rekolekcji, ale także przestrzenią ciszy, modlitwy, pojednania i podejmowania ważnych życiowych decyzji. Zamknięcie takiego miejsca oznaczałoby utratę czegoś znacznie większego niż tylko budynków — oznaczałoby utratę żywej tradycji duchowej kształtującej kolejne pokolenia Kanadyjczyków.

*** ~ ~ ~ ~ ~ ~  ***

Prawdopodobnie stało się to już pewnym banałem w moich blogach, ale często powtarzam, że świat jest bardzo mały. A jednak jest to szczera prawda!

Jakże często zdarza się, że czytamy jakąś książkę, a już kilka dni później niespodziewanie słyszymy o osobach lub wydarzeniach w niej wspomnianych? Albo rozmawiamy z zupełnie obcą osobą i nagle odkrywamy, że mamy wspólnych znajomych?

Coś podobnego przydarzyło mi się 11 czerwca 2026 roku, kiedy odwiedziłem salon samochodowy Subaru w Mississauga.

Po spędzeniu tam ponad godziny pewien mężczyzna, który, słysząc Krzysztofa i mnie rozmawiających po polsku, przyłączył się do naszej rozmowy i dorzucił swoje „trzy grosze” na temat różnych modeli samochodów Subaru.

W trakcie rozmowy zauważyłem, że na jego koszulce znajdowało się logo stosunkowo niewielkiej, ale bardzo dynamicznej i odnoszącej sukcesy firmy produkcyjnej.

        — Pracuje pan tam? — zapytałem.
        — Nie, ale pracuje tam bliski członek mojej rodziny — odpowiedział.
        — Cóż, znam tę firmę, a także jej prezesa, współzałożyciela & współwłaściciela — dodałem.
        — Ma pan na myśli R.? Ja również znam go całkiem dobrze!

Rzeczywiście, znam R. od bardzo dawna, ponieważ przez dziesięciolecia był moim klientem.

Takie doświadczenia nieustannie przypominają mi, że nasze życie jest często powiązane w sposób, którego nigdy nie bylibyśmy w stanie przewidzieć.

Teraz chciałbym opowiedzieć jeszcze jedną historię o pewnych wzajemnych powiązaniach — powiązaniach obejmujących jezuitę i księdza, których osobiście poznałem, oraz osobę, o której po raz pierwszy dowiedziałem się dzięki jednemu z czytanych przeze mnie blogów.


Pier Giorgio Frassati
Public Domain
W 2025 roku kupiłem książkę „A Man of the Beatitudes: Pier Giorgio Frassati” („Człowiek Błogosławieństw: Pier Giorgio Frassati”) autorstwa Luciany Frassati. Ku mojemu zdumieniu, w książce tej pojawiły się nazwiska trzech osób, które były mi już znane — a dwie z nich znałem nawet osobiście.

1.         Po raz pierwszy zetknąłem się z nazwiskiem „Pier Giorgio Frassati” na bardzo interesującym, polskojęzycznym blogu „Na ścieżkach codzienności”, prowadzonym przez Karolinę90, bardzo dedykowaną i płodną blogerkę.

Karolina wielokrotnie wspominała Frassatiego w wielu swoich wpisach:

    • Pier Giorgio Frassati - człowiek Ośmiu błogosławieństw.
    • A zainteresowanie Pier Giorgio Frassatim wciąż nie gaśnie.
    • Poznać bliżej Pier Giorgia Frassatiego - mały, osiągnięty cel.
    • To dopiero było świętowanie - stulecie Towarzystwa Ciemnych Typów.
    • Bóg zawsze ma w zanadrzu piękne prezenty
    • Przedbierzmowaniowo i popielgrzymkowo.

Dzięki internetowi i blogom osobistym niezwykłe postacie historyczne i religijne, takie jak Pier Giorgio Frassati, mogą nadal inspirować ludzi mieszkających nawet na różnych kontynentach.

2.        Przedmowę do tej książki napisał 20 maja 2000 roku (w dziesiątą rocznicę beatyfikacji bł. Pier Giorgia Frassatiego) nie kto inny jak wspomniany wcześniej o. Thomas Rosica, C.S.B., który pełnił wówczas funkcję dyrektora wykonawczego i duszpasterza Newman Centre Catholic Mission przy Uniwersytecie Toronto.

Karl Rahner
Źródło: Wikimedia Commons

3.        Wreszcie, co najważniejsze, wstęp do książki napisał o. Karl Rahner, S.J.

W 1982 roku mieszkałem przez kilka miesięcy w jezuickiej rezydencji w Innsbrucku w Austrii. Jak dowiedziałem się później, tamtejszy uniwersytet i seminarium cieszyły się znakomitą renomą, a studiowało tam wielu wybitnych księży, biskupów i teologów.

W tym czasie poznałem polskiego kapłana, ks. Zygmunta Zimowskiego (1949–2016),  który pracował wówczas nad doktoratem z teologii dogmatycznej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Leopolda i Franciszka (Leopold-Franzens-Universität) w Innsbrucku.

Kilka lat temu dowiedziałem się, że w 2002 roku został mianowany biskupem diecezji radomskiej. Niestety, zmarł w 2016 roku po leczeniu raka trzustki.

W „Gościu Niedzielnym” z 14 lipca 2016 roku ukazał się artykuł ks. Jacka Mizaka poświęcony zmarłemu arcybiskupowi Zygmuntowi Zimowskiemu, zatytułowany „Przede wszystkim był dobrym człowiekiem”.

Rzeczywiście, pamiętam go jako człowieka niezwykle życzliwego, przystępnego i skromnego, głęboko oddanego swojej wierze i Kościołowi katolickiemu. Kilkakrotnie pomagał mi w różnych sprawach, a pewnego razu zaprosił mnie nawet na obiad.

Kiedy zapytałem go, jakie ma plany po ukończeniu studiów w Innsbrucku, odpowiedział:

„To wszystko zależy od mojego biskupa [Jerzego Ablewicza] w mojej diecezji [tarnowskiej]”.

Biskup Zygmunt Zimowski. Źródło: Wikimedia Commons. Autor: Serge Serebro, Vitebsk Popular News
Na początku mojego pobytu w jezuickiej rezydencji, podczas posiłków spożywanych w refektarzu, zauważyłem starszego pana o niezwykle dostojnym i pełnym godności wyglądzie. Miał najbardziej intelektualną twarz, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie miałem pojęcia, kim był, ale jego rysy twarzy i cała postawa sprawiały, że instynktownie czułem, iż musi to być wybitny intelektualista, myśliciel lub filozof.

Karl Rahner
Image in the Public Domain
Wkrótce dowiedziałem się, że był to sam KARL RAHNER — jeden z najwybitniejszych i najbardziej wpływowych teologów katolickich XX wieku.

Przez pewien czas mieszkał nawet na tym samym piętrze co ja, w sąsiednim pokoju.

Niestety, moja znajomość języka niemieckiego była zbyt słaba, aby umożliwić nam prowadzenie bardziej znaczących rozmów. Chociaż znał język angielski, nigdy nie nadarzyła się okazja, by porozmawiać w tym języku. W rezultacie wymienialiśmy jedynie kilka uprzejmości podczas posiłków, a od czasu do czasu spotykałem go na terenie seminarium lub w kościele. Jak przez mgłę przypominam sobie, iż podczas mojego pobytu obchodził on swoje urodziny (78.)

Po powrocie do Kanady przeczytałem fragmenty kilku jego książek i rzeczywiście byłem pod ogromnym wrażeniem głębi jego wiary oraz wiedzy teologicznej.

"Tygodnik Powszechny", 15 kwietnia 1984 roku
Karl Rahner zmarł 30 marca 1984 roku w wieku osiemdziesięciu lat i został pochowany w jezuickim kościele w Innsbrucku, do  którego często uczęszczałem (i on również). W ciągu wieloletniej działalności naukowej i dydaktycznej napisał około 4000 prac oraz otrzymał czternaście doktoratów honoris causa.

Karl Rahner
Prawdopodobnie "Public Domain"
Patrząc dziś wstecz, uświadamiam sobie, jak wielkim przywilejem było dla mnie — młodego człowieka, który dopiero przybył na Zachód — nieświadome zetknięcie się z jednym z najwybitniejszych teologów katolickich XX wieku.

Dopiero po latach człowiek zaczyna w pełni doceniać znaczenie niektórych spotkań. Czasem mijamy wielkich ludzi, nie zdając sobie sprawy, że uczestniczymy w małym fragmencie historii.

******

Blogs are also available in the English language / Blogi są również dostępne w języku angielskim

******

Więcej od autora

Również prowadzę od 2010 roku blogi podróżnicze, zawierające dużo ciekawych informacji o przyrodzie, historii i podróżach w Ameryce Północnej i na Kubie.

Blog o podróżach: http://ontario-nature-polish.blogspot.ca/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz